Była
Hala,
był Wrocław Konwiarza,
były i mosty, Grunwaldzki
i Zwierzyniecki,
było także zielone Sępolno
i wielcy
Wrocławia.
A dziś?
Dzisiaj
Park- Park niezwykły.
Nie jest to Park Staszica - pierwszy we Wrocławiu (1812-1816).
Nie jest to Park Południowy (1892-1896).
Nie jest to Park Zachodni
(75 ha), współautorem którego
był nie kto inny ale sam
Richard Konwiarz,
leżący obok Kozanowa w pradolinie Odry.
Nie jest to również Park Staromiejski.
Nie jest to także historyczny, znany w Świecie Park Szytnicki
(112 ha), będący w 1930 roku na 4 miejscu pod względem rozwiązań
urbanistycznych. Leśnicki, Złotnicki, Grabiszyński, Stabłowicki,
Strachowicki, Wschodni, Brochowski, Kleciński, Skowroni, Andersa.
Leśny, Karłowicza, Dworski, itd. - wymieniać można długo.
Wiem, wiem trudno to spamiętać ale właśnie tyle miejsc zielonych
ma Wrocław.
Żal tylko jednego, że tak naprawdę wśród wymienionych przeze mnie
miejsc nie ma rdzennie polskich. Wszystkie bowiem one są przedwojenne,
a część powojenna stanowi nic innego jak rozbudowę wcześniejszych
promenad deptaków i skwerów.
Szkoda tym bardziej, że jak wszyscy pamiętamy wielokrotnie była
i jest podkreślana historyczna polskość Wrocławia a parki nie
są niestety tego dowodem.
Wróćmy jednak do miejsca mnie osobiście bliskiego.
Mam na myśli park leżący w samym środku miasta - park Nowowiejski.
Najbliższy memu sercu bo właśnie 300 m od niego się urodziłem,
chodziłem do przedszkola
i oglądałem ze smokiem w ustach samego Kapitana Klossa, naszego
bohatera filmowego.
Tam, na jego obrzeżach byłem chrzczony,
uczyłem się chodzić i poznawałem mały świat i przyrodę.
Nie jest to park wielki.
Myślę, że najmniejszy ze wszystkich przeze mnie wymienionych,
ale ma coś, czego inne po za Szczytnickim i jego Halą
Ludową oraz Zoo nie mają.
Jest to otoczenie i miejsce w jakim go wybudowano.
Leży między ulicami Prusa, Wyszyńskiego (dawniej Wieczorka), Nowowiejską.
Każda z tych trzech ulic oraz ulic z nimi graniczącymi to świadek
historii tego miasta.
Jego wzlotu i upadków oraz tego co w nim najpiękniejsze czyli
niepowtarzalnej architektury.
To jednak zostawimy na wirtualny deser (galerię).
Zacznijmy od parku.
Powstał prawie sto lat temu w 1896-1908 r.
Wtedy właśnie tam były przedmieścia Wrocławia, a staw będący obecnie
oczkiem całego parku służył okolicznej ludności Ołbina, (bo tak
nazywa się ta część miasta) do prania bielizny.
Staw parkowy to nic innego jak pozostałość łachy odrzańskiej.
Przed jego przebudową dawniej posiadał połączenie ze stawem w
Ogrodzie Botanicznym.
Każdy kto tam był wie, że po za stawem drugim punktem charakterystycznym
jest górka parkowa.
Chociaż może to dziwnie zabrzmi jest ona częścią stawu bo właśnie
ziemię z pogłębiania jeziorka usypywano kilkadziesiąt metrów dalej
tworząc ów malowniczy pagórek.
Cały park a właściwie skwer to niecałe 8 hektarów.
Urocze alejki, widok z górki i staw tworzą właśnie magiczny i
kameralny klimat wśród osób tam przebywających.
Nie znam łaciny więc nie będę pisał słów przy których można dostać
oczopląsu, ale z tego co wiem, a właściwie przeczytałem to w Parku
Nowowiejskim są i były rośliny
nad wyraz oryginalne
i rzadkie.
Mam tu na myśli buk pospolity w odmianie zwisłej i stożkowej (ależ
to brzmi!),
strączyn żółty - osobliwość parków Wrocławia - pochodzący z Ameryki
Południowej, perełkowiec japoński, lipa amerykańska, topole szare
czy wierzby białe.
Na zwierzętach a szczególnie ptakach nie znam się w ogóle, no
może z racji nazwiska jedynie bąki poznaje, wiem jednak, bo sam
widziałem że w parku goszczą łabędzie i kaczki.
Sami wiecie, że można pisać bez końca o Wrocławiu i jego miejscach
magicznych jak mosty, budynki czy całokształt architektury.
Do parku tego po prostu trzeba przyjść usiąść wśród wielu innych
na kocach, na trawie.
Popatrzeć na studentów i osoby malujące i szkicujące
gmach Politechniki i choć na chwilkę zamknąć oczy.
Wspomniałem wcześniej, że klimat tego miejsca tworzy również otoczenie
samego parku.
Nie ma chyba osoby która nie zgodziłaby się ze mną, że perłą w
koronie architektów wrocławskich był nie kto inny ale mistrz Richard
Plüddemann.
On właśnie jest współautorem (obok Karla Klimma) gmachu Politechniki
Wrocławskiej - Wydział Architektury (1902-1904) jak również
zaraz naprzeciwko - budynku Zespołu
szkól Ludowych im. Pestaloziego (obecnie Szkoły Podstawowej
nr.1, przedszkola i innych obiektów.
bbonczek/hybodroforgroup/®